Sztuka odmawiania sobie

By | 13 marca 2017

Sztuka odmawiania sobieW życiu często musimy sobie czegoś odmawiać: a to zakupu nowej bluzki, a to wypadu do restauracji czy egzotycznych wakacji. Nie da się ukryć, że większość sytuacji, kiedy musimy zwyczajnie coś odpuścić i powiedzieć sobie wyraźne „nie”, związana jest z kwestiami finansowymi.

Często zwyczajnie na coś nas nie stać i odmówienie sobie stanowi wówczas nie tyle jedną z możliwości, a konieczność.

Oszczędni śpią spokojniej

Czasem zachodzisz w głowę, jak to jest, że Twoja najlepsza przyjaciółka zarabia mniej, a nie wpada w panikę, gdy zdarzy się jej nagły wydatek? Stać ją także na wyjazd z rodziną czy nowe ubranie. Przecież nie czaruje swojego portfela, nie znajduje pieniędzy na ulicy, a wygraną w teleturnieju także jakoś się nie chwaliła.

Odpowiedź jest dużo bardziej oczywista, niż mogłoby się wydawać: Twoja przyjaciółka po prostu potrafi sumiennie i regularnie oszczędzać. Pomyśl, ile razy Ty wydałaś bądź wydałeś pieniądze na w gruncie rzeczy niepotrzebną rzecz, chwilową zachciankę czy zwykły bubel? Ile razy wyrzuciłeś w ten sposób w błoto mniejsze bądź większe sumy? Teraz zapewne rozumiesz, na czym polegają te „niezwykłe umiejętności” wspomnianej przyjaciółki.

Od czego zacząć?

Jeśli umiejętność oszczędzania jest Ci zupełnie obca i nigdy nie zadałaś/eś sobie trudu, by spróbować odłożyć choć nieznaczną kwotę, najlepiej zacząć metodą małych kroków. Zacznij częściej płacić gotówką, a rzadziej kartą. Po pierwsze, wielu ludziom daje to dużo większe zorientowanie w swoich finansach, gdy fizycznie widzą swoje pieniądze, a później proces ich wydawania. Musimy przecież przyznać, że pieniądze na karcie wydają się być często niczym wirtualna waluta, a i przyłożyć do terminala kartę dużo łatwiej, niż wyciągnąć konkretny banknot z portfela. Po drugie zaś, przy okazji płacenia gotówką masz też możliwość rozpocząć oszczędzanie: po każdych zakupach odkładaj resztę (czyli tzw. drobniaki) do słoiczka bądź skarbonki. W ten sposób ani się obejrzysz, a w zasadzie bez większych wysiłków uzbierasz kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt złotych miesięcznie. To niby niewielka suma, ale czy nie przyjemnie byłoby sobie zafundować za tę kwotę wizytę u fryzjera lub zakupić drobiazg w drogerii, nie ingerując przy tym w codzienny budżet?

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz